MENU
7999513933_c209a4c285_c

Natręctwa, Brudne Myśli i Akceptacja

Często spotykam ludzi, którzy czują się sparaliżowani lękiem przed myślami i obrazami, które siedzą w ich głowach. Dlaczego? Bo są makabryczne, nieprzyzwoite i często to tematy tabu, których lepiej nie poruszać w towarzystwie. Jak sobie z nimi radzić?

Jeśli Ty także miałeś kiedyś ten problem, możliwe, że dostałeś najlepszą radę, jaką można usłyszeć w tej sytuacji: zaakceptuj je. Możliwe też, że zastanawiałeś się chwilę, by w końcu wzruszyć ramionami i szukać dalszych wskazówek. Wyjaśnienie, czym właściwie jest akceptacja nie jest prostym zadaniem, ale mogę Ci powiedzieć już teraz: Twoje próby rozwiązania problemu na pewno nią nie były.

Więc? czym jest akceptacja?

Akceptacja polega na przyjęciu do świadomości, że znajdujemy się w jakimś stanie, a także (w zależności od sytuacji) podjęciu decyzji o tym, że nie zamierzamy nic z nim robić. Choć taka postawa jest w gruncie rzeczy bezczynnością, jednak to kontrolowane ignorowanie własnych problemów jest jednocześnie najlepszym sposobem na pożegnanie się z nimi.

Podstawowym błędem, który popełniają osoby starające się pozbyć męczących ich myśli, jest nieumiejętność odróżnienia ignorowania od niechęci. Często osoby z nerwicą czy derealizacją są wściekłe słysząc sugestię o akceptacji ich stanu. Przecież to, co odczuwają jest bolesne, prawdziwe i męczące. Chcą coś z tym zrobić, chcą działać za wszelką cenę. Kluczem do pozbycia się tych doznań jest zdanie sobie sprawy z tego, że zaakceptowanie tego stanu jest w tym przypadku jedyną drogą do spokoju. Można to porównać do ugrzęźnięcia w ruchomym piasku- paradoksalnie to odpuszczenie walki pozwala przetrwać zły okres 😉

Akceptacja jest więc stanem, w którym na bodziec wzruszamy ramionami i idziemy dalej. Podobnie jak akceptujemy stojak na sztućce w kuchni. Możemy się uśmiechnąć (gdy będzie na przykład wyjątkowo dziwny), zauważyć go, ale nie staniemy i nie zaczniemy zastanawiać się, co z nim zrobić. Po prostu tam jest, podobnie jak nasze nerwicowe skurcze brzucha czy nagłe myśli o morderstwach.

Nie jesteś sam, nie jesteś nienormalny

Ewentualnie jesteś nienormalny, ale w takim razie to cecha większości ludzi 😉 I to warto wiedzieć.

Jeśli uświadomisz sobie, jak wiele osób od czasu do czasu rozgrywa w głowie scenariusze, których nigdy nie chcieliby realizować i dzielić się nimi, a jednocześnie czerpie przyjemność z tworzenia ich, może z większą łatwością pozwolisz im pojawiać się od czasu do czasu

A takich osób i wizji jest naprawdę wiele. Badania wskazują, że 70-80% mężczyzn i w okolicach 50 do 60% kobiet posiada fantazje dotyczące morderstw. Mężczyźni częściej w roli ofiar widzą obcych ludzi lub znajomych, u kobiet to często członkowie rodziny. Na te różnice mogą wpływać obsesyjne myśli na temat krzywdzenia dziecka, które często towarzyszą matkom podczas depresji poporodowej.

Także fantazje seksualne pokazują nam, że ?brudne? myśli są dość rozpowszechnione. Zdarza się, że na forach lądują mężczyźni przerażeni swoimi fantazjami na temat seksu z osobami tej samej płci. Tymczasem taki rodzaj fantazji jest dość rozpowszechniony wśród heteroseksualnych mężczyzn i wcale nie musi świadczyć o zbliżającej się zmianie preferencji seksualnych. Fantazje kobiet natomiast są często przesycone agresją, dominacją ze strony mężczyzny i poniżeniem. Jest to powszechna wizja, która nie musi odzwierciedlać nie tylko wyboru aktywności seksualnej, ale także chęci do odbycia takiego stosunku. Brett Kahr zajmujący się tematyką marzeń po przeprowadzaniu wielu badań, stwierdził, że ich różnorodność jest tak ogromna, że trudno mówić o istnieniu ?normalnych? fantazji.

Co Twoje myśli mówią o Tobie?

Odpowiedź brzmi: tak wiele, że aż nic. Pewne powtarzające się schematy myślowe mogą wiele powiedzieć o tym, ja zareagujesz na poszczególne bodźce, a także o tym, jak przetwarzasz sytuacje.

Pojedyncza myśl może być reakcją na środowisko, w którym się znajdujesz, może wskazać, na co w danej chwili tracisz zasoby uwagi, jakie skojarzenia posiadasz, jakie doświadczenia życiowe są dla Ciebie ważne, a także czego się boisz. W tej chwili mogłabym sprawić, że wszyscy moi czytelnicy (jeśli tylko nie przejeżdżają bezmyślnie wzrokiem po tekście) zaczęliby myśleć o czymkolwiek. Wystarczyłoby, że napiszę o tym. Nawet jeśli byłyby to całkowicie niestosowne i niechciane obrazy, na które sami mogliby nie wpaść całe życie, moja mała manipulacja wpłynęłaby na ich tok myśli.

Czy jeśli pod wpływem takiej sugestii zacząłbyś myśleć o czymś, co wcale nie leży w centrum Twoich zainteresowań, to oznaczałoby, że jesteś złym człowiekiem? To częsty tok rozumowania osób, których męczą niestosowne fantazje. Jeśli także dochodzisz do takich wniosków, warto zdać sobie sprawę z tego, że Twój brak kontroli świadczy jedynie o braku skutecznych schematów radzenia sobie z niechcianymi myślami, ale mimo tego nie jesteś ani zboczeńcem ani złym człowiekiem.

Gdy następnym razem natkniesz się na problem, którego nie da się rozwiązać, a kluczowym słowem pojawiającym się we wskazówkach będzie akceptacja, postaraj się po prostu odtworzyć reakcję na dowolny przedmiot codziennego użytku, który nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia.

zdjęcie: Daniel Zedda

Written by:

Published on: 25 października 2013

Filled Under: Nerwica

Views: 12855

  • Romek

    Witam
    Powiem tak wprost, z ta akceptacja derealizacji i lęku czy czegoś tam to nie jest tak do końca jak pani pisze, mi udało się wyjść z takich sytuacji poprzez odtwarzanie stanów mojego umysłu gdy byłem szczęśliwy, po prostu przypominałem sobie czasy zdarzenia w których czułem pełnię szczęścia i w ten sposób zwalczałem te bolesne uczucia przy nerwicy, powiem Pani że wystarczy nauczyć sie przełączać umysł i ból znika, oczywiście przeżywam ta derealizację itd.ale już z niej zaczynam wychodzić a po np godzinie nie pamiętam co to lek i derealizacja.
    Każdy ma swoje sposoby i nie zawsze akceptacja jest tym najlepszym , mechanizmy obronne są różne akceptacja to tylko jeden z nich w moim przypadku w wielu sytuacjach mało skuteczny, używam innych wypracowanych silnych mechanizmów które wyciagają mnie z tego stanu, najgorsze jest to że zawsze wpadam w Nerwicę kiedy zapominam że moje zycie należy wyłacznie do mnie, mam na mysli taką sytuację gdzie grupa lub jednostka mówi mi jak mam żyć, wtedy zaczyna mnie to niszczyć.

    • Agnieszka Pietruczuk

      Hej, dzięki za podzielenie się swoimi sposobami 😉
      Z tą akceptacją przede wszystkim jest tak, że ciężko ją opisać i zdefiniować w taki sposób, by dla każdego była ona oczywista. Claire Weekes pisała dużo o pacjentach z nerwicą, którzy twierdzili, że zaakceptowali sytuację, ale to, co oni robili było właśnie aktywną walką. Więc zdecydowanie subiektywna ocena może być myląca. Pewne jest, że bycie uczulonym na swój stan sprawia, że jesteśmy napięci, a właśnie tego w przypadku nerwicy należy unikać.

      Może fakt, że skupiałeś się na czymś całkowicie odrębnym, co sprawiało, że czułeś się lepiej, jednocześnie odwracało Twoją uwagę od problemów? Budowanie dystansu i skupianie się na czymś innym wbrew pozorom także jest akceptacją :)

  • Emilia

    Pisze Pani o brudnych myślach. A co o myślach innego typu (chodzi mi oczywiście o myśli występujące w nerwicy natręctw)? Powinno się je zaakceptować bez względu na to, jakiego rodzaju to myśli, czy dotyczy to tylko takich myśli, o jakich Pani napisała?

    • Agnieszka Pietruczuk

      Zaakceptować. Przy czym tak jak pisałam- akceptacja ma tutaj polegać na pogodzeniu się z tym, że one się pojawiają tak jak akceptujemy fakt, że rano pojawia się słońce 😉 Oczywiście to może nie wystarczyć, ale na pewno akceptacja jest składową. Wyrzuty sumienia i aktywne próby „wyrzucenia” takich myśli z głowy będą je nasilać i wywoływać negatywne stany. Nie wiem dokładnie o co pytasz, ale jeśli na przykład natręctwo dotyczy sprawdzania, czy zamknęłaś drzwi, to na chęć powrotu zdecydowanie lepiej zauważyć tę myśl, uznać, że jest tak jak codziennie i nie starać się jej odgonić ani zastanawiać się co z Tobą nie tak.

      • Emilia

        Moje natręctwa dotyczą różnych rzeczy, ale głównie są to myśli o czerwienieniu się. Wiele lat temu miałam problem z czerwienieniem się – dość często się czerwieniłam, dużo o tym myślałam, bałam się tego, próbowałam nie dopuszczać do „spalenia cegły”. Teraz już się nie czerwienię i nie boję się tego, ale mam natrętne myśli właśnie na ten temat (których się boję). Mocno się we mnie zagnieździły. :(

        • Agnieszka Pietruczuk

          Jeśli się ich boisz, to akceptacja jest szczególnie ważna. Szczerze mówiąc radziłabym Ci zaplanować sobie plan przełamywania tego strachu. Jeśli nigdy nie skupisz się na ćwiczeniach, lęk może zostać z Tobą wiele miesięcy, nawet lat. Ale jeśli codziennie poświęcisz kilkanaście minut na radzenie sobie z problemem, powinnaś poradzić sobie dość szybko. Może spróbuj podejść do Twojego problemu jak do fobii i wypróbuj tego: http://cloudymind.pl/fobia/
          Stwórz hierarchię lęku dotyczącą czerwienienia i przełamuj się po kolei. Myślenie o czerwienieniu w samotności, oglądanie zdjęć z zarumienionymi osobami i tak dalej.
          I dodam, by było jasne- cały akceptacja myśli dalej jest tu ważna. Nie bój się ich, nie staraj na siłę odpędzić jak już się pojawią. Potraktuj cały proces bardziej jak przenoszenie garnka niż odganianie groźnego owada (nie wiem czy ten przykład do Ciebie przemawia 😉 ).

  • Emilia

    Przemawia, przemawia. :) Dziękuję za rady!