MENU
2926143475_7ef9d74356_b

Czy warto stawiać czoła rzeczywistości?

Postawmy sprawę jasno: czasami nie jest to gra warta świeczki. Są takie sytuacje, w których jesteśmy zbyt słabi, nie mamy czasu i zasobów do zmiany, a najbardziej rozsądnym wyjściem jest wycofanie się.

Jak każdy, pewnie wielokrotnie zastanawiałeś się, czy włożyć wysiłek w zmianę niesprzyjających warunków, czy może poddać się dla świętego spokoju. Próbować polubić ludzi z pracy czy rzucić ją i nie tracić nerwów? Zostawić studia, gdy pojawiają się trudności? Kontynuować przedsięwzięcie, którego realizacja odbija się na Twoim zdrowiu?

Dwa skrajne podejścia mogły wpływać na Twoje decyzje. Jedno, często wpajane nam przez nadopiekuńczych bliskich, to taktyka unikania. W sytuacjach, które wymagały Twojego poświęcenia, mogłeś usłyszeć wielokrotnie ?szkoda nerwów? czy ?samopoczucie jest najważniejsze?. Drugie na pierwszym miejscu stawia dążenie do sukcesu za wszelką cenę.

W rezultacie na świecie jest wielu ludzi, którzy winą za wszystko obarczają środowisko oraz takich, którzy nawet nie wpadli na pomysł zmiany sytuacji życiowej. Pierwsi obwiniają za złe samopoczucie pracę, toksycznych znajomych, a nawet warunki klimatyczne. Zmieniają wszystko, co się da, a gdy po wyjeździe, zmianie studiów czy znalezieniu nowego hobby sytuacja się nie poprawia, uznają, że ciągle mają pecha. Druga grupa stara się wytrwać w naprawdę ciężkich warunkach i dostosować, mimo tego, że ich zmiana mogłaby na stałe poprawić ich funkcjonowanie. Trwają w toksycznych związkach czy ekstremalnie stresującej pracy. I najczęściej pierwsza grupa nawet nie pomyśli, by szukać problemu w sobie. Drugim nie przyjdzie do głowy, że w życiu można wprowadzać radykalne zmiany.

Żadne z tych podejść nie jest idealne i najczęściej granicę między tym, o co powinniśmy walczyć, a tym, co lepiej odpuścić trudno znaleźć. Ponadto każda taka sytuacja wymaga pełnej analizy i zadania sobie wielu pytań. Ale chciałabym, żebyś zapamiętał dwie rzeczy, których ja długo musiałam się uczyć.

To, że coś zacząłeś nie oznacza, że musisz to kończyć.

Nie zawsze to świat zewnętrzny jest powodem Twoich zmartwień.

Czasami lepiej się poddać

Oczywiście, w idealnym świecie mielibyśmy całkowitą kontrolę nad swoimi emocjami i na pewno warto do tego dążyć. Jednak nikt nigdy nie powiedział, że jest to proste.

Oczywiste jest, że rozwój, a czasami zwyczajne przetrwanie wymagają wysiłku. Dlatego w trakcie swojego życia będziesz musiał coś włożyć od siebie. Staraj się więc zwalczać lęk przed wystąpieniami publicznymi i ucz się pracować szybciej, jeśli zależy Ci na wysokopłatnej pracy. Ale nie oczekuj od siebie zbyt wiele. Bez pomocy możesz nie pozbyć się fobii w dwa dni i to jasne, że jeśli nikt w grupie na zajęciach tanecznych Cię nie lubi, będziesz to przeżywał.

Jeśli kiedykolwiek usłyszałeś, że nie można się poddawać i jeśli coś zacząłeś, musisz to skończyć, rzuć to przekonanie w kąt. W rzeczywistości wielu z nas wpada w pułapkę utopionych kosztów- podejmując złą decyzję tkwimy w niej chociaż wycofanie się zaoszczędziłoby nam czas i siłę. Najbardziej klasycznym przykładem tego zjawiska jest wybranie się do kina na film, którego nie chcesz zobaczyć, ale już kupiłeś bilety. Psychologia mówi nam, że po dokonaniu decyzji, nasz wybór staje się dla nas bardziej rozsądny i oczywisty. To pozwala nam kończyć wiele procesów, ale warto zdawać sobie sprawę z tego, że strategię zawsze można- i często warto!- przemyśleć jeszcze raz.

Jak już pisałam, wyznaczenie wszystkich czynników, które powinieneś brać pod uwagę rozważając wycofanie się jest naprawdę sporo. Jednym z nich i zdecydowanie bardzo ważnym, jest zapytanie siebie, jaką masz alternatywę. Często nowe pomysły wydają się niesamowicie dobre, ale ich realizacja przynosi zawód. Zanim zmienisz niepasujące Ci studia na inne, równie rozczarowujące spróbuj spojrzeć na swój pomysł krytycznie. Zanim się zaangażujesz, zawsze staraj się mieć rozsądny i stabilny plan. W innym przypadku możesz wpaść w pułapkę o odmiennej naturze.

Złudzenie wpływu otoczenia

Pułapką tą jest wiara w to, że  gdy sytuacja się zmieni, zaczniesz się cieszyć życiem. Brzmi rozsądnie, prawda? Gdy sesja się skończy, przestaniesz pić kawę i będziesz odrobinę mniej zdenerwowany. A potem zaczną się wakacje i będziesz mógł w końcu odpocząć. Zresztą sama przed chwilą namawiałam Cię do zmian, więc o co chodzi?

Problem w tym, że niektórzy ludzie czekają zawsze. Wszędzie. Niezależnie od znajomych, okoliczności, obowiązków. I zawsze istnieje ten jeden czynnik, który im przeszkadza, a gdy go zlikwidują pojawia się następny.

Dzieje się tak, ponieważ zmiana naszych nawyków i sposobu myślenia jest tak trudna, że wolimy wierzyć w prostszy scenariusz: zmienimy coś poza nami i wszystko się ułoży. Tak, jak w przypadkach, które podałam wcześniej- niektóre sytuacje rzeczywiście wymagają zmiany. Ale często to nie otoczenie wpływa na nas negatywnie. Czasami to po prostu my i nasz sposób postrzegania świata. Dlatego poprawną odpowiedzią na pytanie ?czy powinienem coś z tym zrobić?? jest upewnienie się, czy to sytuacja, w jakiej się znajdujemy na pewno jest źródłem naszego niepokoju.

Najprostszym sposobem byłoby zadanie sobie pytania: czy w innej pracy wszystko mi pasowało? Czy w innych sytuacjach się nie stresuję? Czy ten psycholog rzeczywiście mi nie pomaga? Problem w tym, że osoby pesymistycznie interpretujące świat mają lepszy dostęp do wspomnień wzbudzających negatywne uczucia. A nawet przypominając sobie te dobre chwile, mogą nie docenić radości, którą wtedy odczuwali. Dlatego bardzo często od osób, które mają nawrót depresji można usłyszeć, że ciągle są nieszczęśliwe, chociaż jeszcze niedawno miały dobry okres.

Przede wszystkim warto w ogóle wziąć pod uwagę scenariusz, w którym w tej konkretnej sytuacji można osiągnąć szczęście. Rodzice są nieznośni, ale przecież możesz zinterpretować ich zachowanie jako przejaw troski. Szef jest niewdzięczny, ale możesz zmienić jego lub swoje podejście. To zajęcie Cię nie interesuje, ale czy trzy poprzednie miały na Ciebie lepszy wpływ? Może w końcu pora popracować nad zaangażowaniem?

By to osiągnąć dobrze jest prowadzić dziennik, w którym zapisujesz to, jak się czujesz. Badania nad nastrojem często ukazują, że ci sami ludzie, którzy w wielu różnych momentach czuli się dobrze, po tygodniu zdają relację ze swojego złego stanu emocjonalnego. Nie tak łatwo jest ocenić, czy ogólnie jesteśmy zadowoleni, zwłaszcza gdy pod wpływem chwili podejmujemy decyzję mającą wpływ na sporą część swojego życia.

Niezależnie od tego, czy nie potrafisz dostrzegać alternatywnych możliwości, czy dostrzegasz ich zbyt wiele, staraj się głębiej analizować sytuację. Decydując zachowuj dystans i planuj dokładnie, nie poddawaj się emocjonalnej chwili. Dostrzegaj swoje możliwości i zawsze zadawaj sobie pytanie: Jak w dłuższej perspektywie ta decyzja wpłynie na moje życie? I jeszcze jedno, słuchaj innych ludzi. Wbrew powszechnemu przekonaniu mogą oni mieć wiele do powiedzenia na temat Twojego życia i zdecydowanie warto włączyć ich opinie do swojej analizy 😉

tło: Brujo

Written by:

Published on: 7 listopada 2013

Filled Under: Depresja, Motywacja

Views: 2862

  • http://blackoleander.blogspot.com Mojra

    No i to jest normalne podejście. Ja też tak zawsze błąkałam tymi myślami. Zależało mi na tym, by skończyć liceum plastyczne a… nie potrafiłam zejść na stołówkę w internacie. Bo nie. Nie wiem czemu. Ale wiem, że mam stolówkową traumę z dzieciństwa. Białe ściany i dużo ludzi. I kucharki. Do tego zdrowie. Bez zdrowia nie ma radości. A u mnie zdrowie od zawsze kruche. Dlatego czasem moglibyśmy studiować. Moglibyśmy to i tamto. Ale czasami człowiek już po prostu się wypalił. Dajmy sobie prawo do błędów. Mi rodzice mało go dali. A ja przez to teraz się leczę. Dwa razy podejście do studiów w innym mieście. Czy tego potrzebowałam? Czy wszyscy ludzie są beznadziejni? Aż mam ochotę wrócić do małej miejscowości. Ale już może za późno. Czekam na czas, gdy znów zrozumiem duże miasto. A podniecały mnie one kiedyś. W każdym razie, kupię bazie. Na wielkanoc. Wielka Noc. Możemy też zażyć ssri.

    • Agnieszka Pietruczuk

      Jak jest wyjątkowo trudno, tak jak w Twoim przypadku czasem trzeba odpuścić. Czasem trzeba rzucić studia, poddać się w kilku obszarach życia, żeby cokolwiek ugrać w innym. Oczywiście celujemy w odbudowanie wszystkiego później. Ale powoli :)