MENU
17747722948_7a84a33aaa_b

Dlaczego czasami zgadzasz się zbyt pochopnie?

W ciągu życia nauczyłam się kilku rzeczy o asertywności. Jedna, o której już pisałam, dotyczy tego, że nasza ucieczka przed odmawianiem potrafi powiedzieć naprawdę dużo o rodzaju relacji, który tworzymy. Druga, odkryta całkiem niedawno, jest lekcją o tym, że czasami to nie nieumiejętność postawienia się nas pokonuje. Czasami to po prostu zła ocena sytuacji, błędna analiza naszych możliwości.

Chodzi mi konkretnie o te sytuacje, w których zgadzasz się z rozmówcą, chociaż rozsądnie byłoby zastanowić się i odmówić. W wielu przypadkach zrobisz tak, bo masz problem z odmawianiem. Bo tak jest wygodniej, bo nie chcesz się kłócić. Ale będą też takie chwile, w których zgadzasz się, bo nie przemyślałeś sprawy. To jest Twoja domyślna odpowiedź i w żadnym momencie nie uznałeś, że może warto zaproponować inne wyjście.

Istnieje kilka typów sytuacji, w których będziesz bardziej podatny na korzystanie z takiej reakcji. Większość ma sens głównie w kontekście pracy, zwłaszcza kiedy występujesz w roli eksperta. Ale wiele sytuacji z życia codziennego postawi Cię w tym położeniu. Zwłaszcza, gdy udzielasz rad znajomym czy rodzinie albo podejmujesz decyzje mające wpływ nie tylko na Twoje życie. Więc co może rozpraszać Cię w takich sytuacjach?

Rozmawiasz z kimś, kto ma większy autorytet. Już sam fakt, że ktoś, kogo szanujesz zadaje Ci pytanie i sugeruje pewne rozwiązanie, jest dla Ciebie rodzajem zabezpieczenia i potwierdzenia, że tak należy zrobić. Zwłaszcza kiedy kiwa zachęcająco głową i powtarza „to się powinno udać, nie?”, „dasz radę, prawda?”.

Nie martwisz się sytuacją na zapas. Bo nie dotyczy dzisiejszego dnia, będziesz mógł zrzucić na kogoś odpowiedzialność albo po prostu mało Cię obchodzi.

Czujesz presję. Wiesz, że musisz szybko podjąć decyzję i wiesz też, że wymaga się od Ciebie zgody na to, co zostało już zaplanowane. Wydaje Ci się, że nie ma miejsca na wątpliwości.

Myślisz życzeniowo. Po prostu masz nadzieję, że się uda. Masz zbyt optymistyczne podejście do przyszłości i odpuszczasz wszelkie plany awaryjne.

Dostajesz wsparcie psychiczne i traktujesz je jako potwierdzenie, że nie jest to tylko Twoja decyzja.

Nie chcesz psuć zabawy. Wszyscy podchodzą do sprawy entuzjastycznie, ale Ty przychodzisz i mówisz, że się nie da. Że ten projekt nie ma sensu, że starania całego zespołu idą na marne, a plany i cele kogokolwiek, kto z Tobą rozmawia są niemożliwe do osiągnięcia.

Dajesz sobie wmówić, że nie potrzebujesz więcej czasu. Nie jesteś pewny i czujesz, że musisz doczytać kilka kwestii, ale boisz się, że zostanie to odebrane jako przejaw Twojej niekompetencji. Wypowiadasz się więc mimo tego, że najlepiej byłoby przyznać się do braku kwalifikacji w danym obszarze.

Jak sobie z tym poradzić?

Przede wszystkim warto zdać sobie sprawę z tego, że nikt nie weźmie odpowiedzialności za Twoje decyzje. Jeśli ktokolwiek da Ci bardzo mało czasu na wydanie opinii i nie da Ci możliwości przemyślenia kwestii, po prostu daj z siebie wszystko. Ale nie miej do siebie pretensji, jeśli okaże się, że nie miałeś racji. I nie pozwól innym obwiniać Cię za zły wybór (odpowiedzialnego szukajcie w członku zespołu, który odpowiada za planowanie zadań i organizację).

Jeśli jednak świat się nie wali, nie dawaj sobie wmówić, że musisz podejmować decyzję w nierozsądnie krótkim czasie. Nieważne, czy chodzi o poradę, ekspertyzę, czy podjęcie ważnej decyzji, zawsze zastanów się, czy nie potrzebujesz więcej czasu. Choćby dlatego, że różne okoliczności mogą dawać Ci fałszywe poczucie, że robisz dobrze.

W sytuacji, gdy dostajesz wsparcie, często jest ono całkowicie fałszywe i ktokolwiek prosił Cię o opinię, będzie miał do Ciebie pretensje, gdy tylko okaże się, że się myliłeś. Mimo wypowiedzi wskazującej na to, że jesteście zespołem, że razem sobie poradzicie i że druga osoba całkowicie się z Tobą zgadza, to była Twoja opinia, Ty jesteś za nią odpowiedzialny i jeśli jesteś specjalnie wykwalifikowany do wydawania jej, to Ty powinieneś wiedzieć lepiej.

Nie chcesz psuć zabawy? Niestety czasami musisz być dorosłym i uwierz, że ostatecznie lepiej na tym wyjdziesz. Możesz ewentualnie poćwiczyć przekazywanie złych wieści tak, żeby wszyscy byli Ci wdzięczni za podzielenie się wiedzą i nie czuli, że wszystko rujnujesz.

Pisałam głównie o pracy, ale w życiu osobistym będzie mnóstwo sytuacji, w których zbyt szybko zgodzisz się na coś albo wydasz opinię. Jeśli jesteś rodzicem, często będziesz w sytuacji, w której naprawdę chcesz się zgodzić na następne lody, ale musisz myśleć o konsekwencjach. Pewnie wiele razy dawałeś rady przyjaciołom i nie chciałeś wyjść na jedyną osobę, która ostrzega przed konsekwencjami dobrej zabawy. Ale jeśli ktoś na Ciebie liczy, czasami bycie dobrym przyjacielem oznacza właśnie przekazywanie złych wieści.

Jeśli wielokrotnie zdarza Ci się tłumaczyć z rad lub opinii, które wydałeś, zastanów się z czego to wynikało. Może udajesz przed sobą, że będzie dobrze, dajesz się zmanipulować albo zwyczajnie nie chciało Ci się myśleć i liczyłeś na najlepsze? Z czegokolwiek to nie wynika, pamiętaj, że Twoje słowa mają realny wpływ na sytuację i warto poświęcić kilka minut lub nawet dni, żeby były przemyślane. A jeśli nie masz tyle czasu, zawsze możesz przyznać, że niestety nie czujesz się na tyle pewnie, by doradzać w danej kwestii.

zdjęcie: Jérémy Lelièvre

Written by:

Published on: 31 grudnia 2016

Filled Under: Komunikacja

Views: 828

  • moirr

    Znów czasowo wpis dla mnie. Teraz zbieram plony z chaotycznego czasu podczas, którego popełniłam mnóstwo decyzji. Nie do końca przemyślanych. Był to w sumie grudzień 2016. W ciągu zaledwie miesiąca czuję się zatopiona w abstrakcyjnej rzeczywistości złożonej z pochopnych decyzji. Związane z uczelnią, relacjami. Czuję się jakby to były pułapki. Jednak było też tak, że nie mogłam powiedzieć ‚nie wiem’. Najlepszą opcją było podjęcie jakiejkolwiek decyzji. Korzystałam z intuicji. Zobaczymy co przyniesie nowy rok.