MENU
4062360680_9a0bef7fd2_b

Dwa sposoby myślenia o jedzeniu

W idealnym świecie, jedlibyśmy, by dostarczyć organizmowi składników odżywczych. Przestawalibyśmy po otrzymaniu od mózgu informacji, że już jest ok. W razie potrzeby, przyswajalibyśmy energię potrzebną nam do szczególnych wyzwań.

Ale nie żyjemy w ten sposób. Często jemy, w odpowiedzi na potrzeby emocjonalne. Pochłaniamy ogromne ilości niezdrowych produktów, w złym czasie i z niewłaściwych przyczyn. 

Nawyk traktowania jedzenia, jako odpowiedzi na samotność czy złe samopoczucie, jest silnie ugruntowany i wiąże się z unikatowym podejściem do przyjmowania pokarmów.

Jak postrzega pożywienie osoba mająca problem z odżywianiem?

Niezwykła waga jedzenia

Jedną z interesujących cech osób otyłych, jest ich przywiązanie do bodźców zewnętrznych. Jedzenie nie służy im tylko do zaspokojenia głodu. Głód jest potrzebą organizmu, tutaj występuje zwiększony apetyt (na który składają się też czynniki psychologiczne)- ich chęć jedzenia jest sterowana w większym stopniu przez wygląd, zapach czy smak potraw. Osoby otyłe jedzą to, co im smakuje i to, co ładnie wygląda. Co ciekawe, badania pokazują, że osoba z nadwagą zje mniej, gdy nie widzi posiłku. U osób szczupłych nie wykazano takiej zależności.

Co z tego wynika? Brak kontroli nad przyjmowanym pokarmem jest powiązany z apetytem różniącym się znacznie od apetytu osób, które takich problemów nie mają. Jedzenie ma tutaj większą wartość, jest czymś więcej niż posiłkiem.

Przyjmowanie pokarmów nie służy do zaspokojenia głodu. Jest raczej próbą sprawienia sobie przyjemności. Większość ludzi doświadczyło kiedyś napadu głodu w chwili emocjonalnego dołku. Taka tendencja w gruncie rzeczy jest uzasadniona napływem serotoniny i endorfin. Jednak w pewnym momencie może przekształcić się w zupełnie nieracjonalny nawyk.

Diety, które nie działają

Z jednej strony mamy tu kwestie czysto fizjologiczne- zmniejsza się metabolizm, co sprawia, że nasze oczekiwania dotyczące szybkiej utraty masy, rozbijają się o rzeczywistość w początkowym etapie diety. Rozregulowane zostają mechanizmy odpowiedzialne za kontrolę apetytu i narastający głód popycha nas w przyjmowanie nieproporcjonalnie dużych porcji jedzenia.

Gdy przy takiej diecie ulegniemy i w pewnym momencie sięgniemy po jedzenie, pojawiają się wyrzuty. Spada samoocena, czujemy zawód, a w rezultacie tracimy kontrolę. Jednym z niekorzystnych rezultatów restrykcyjnych diet, jest ciągłe myślenie o posiłkach. Wielokrotnie wykazano, że diety wydłużają czas przeznaczany na fantazje o jedzeniu. Efekt bywa wyjątkowo silny i często negatywnie wpływa na psychikę osoby odchudzającej się.

Skutkiem, o którym warto wiedzieć, jest także jeden z nieracjonalnych nawyków żywieniowych, o których wcześniej wspomniałam. Mianowicie przyjmowanie nieproporcjonalnie dużych (w stosunku do potrzeb) ilości jedzenia w reakcji na stan emocjonalny.

Całkowity brak kontroli

Mechanizmem takim jest BED (binge eating disorder), czyli zespół gwałtownego objadania się. Osoby objadające się, przyjmują duże ilości jedzenia w krótkich okresach. Dla ludzi z dobrymi nawykami, jest to nie do pojęcia. Nie jest to zresztą niezwykłe- osoby niepanujące nad swoim apetytem, odczuwają silną potrzebę jedzenia, jednak nie czują się z tym dobrze. Mimo tego, nie mogą przestać.

Kiedyś, przeglądając forum whyeat, trafiłam na temat What did you binge on today? (co dzisiaj zjadłeś?). Oto, co może zjeść osoba z BED w jednym podejściu:

Całe ciasto marchewkowe, cztery mufinki, 1l dietetycznej coca-coli, jeden kawałek pizzy, jeden grillowany burger z kurczakiem, pół tarty, dwa ciastka, dwa pierniki, dwa kubki soku pomarańczowego, dwa opakowania ciasteczek orzechowych, jeden kubek smoothie, jedno opakowanie krewetek.

Przeciętny człowiek wytrzymałby może pół ciasta ze szklanką coli, nie cały ten zestaw. Można jednak podać przykład świąt, gdy z rodzinami jemy ogromne ilości jedzenia. Jak poznać, że to gwałtowne objadanie się? Jemy, pomimo uczucia sytości, a nawet długo po uczuciu przepełnienia czy bólu. Towarzy mu poczucie winy, niechęć do siebie, obrzydzenie. Jedna dziewczyna, opisując swoje posiłki na forum, dodała: zjadam wszystko, co wpada mi w ręce. Jem tak dużo, że się duszę, nie wiem dlaczego. I ostatnie: często jest to automatyczna reakcja na smutek, stres czy samotność.

Dlaczego warto o tym wiedzieć?

Osoby bez zaburzonego stosunku do jedzenia, zdają się traktować odchudzanie jako w miarę prosty proces. Patrząc ze swojej perspektywy i wnioskując po swoim nastawieniu, oceniają starania osób z całkiem innym podejściem do kwestii.

Dlatego warto zdać sobie sprawę z tego, że problem często nie leży w zwyczajnej samokontroli (kontrola osoby z bulimią może być całkowita w niektórych fazach jej życia), tak jak u reszty ludzi. Stosunek do jedzenia jest tu bowiem porównywalny ze stosunkiem do rytuału o wielkiej wartości, nie zwykłego źródła składników odżywczych.

zdjęcie: Jenni Konrad

Written by:

Published on: 29 maja 2013

Filled Under: Depresja, Nerwica

Views: 3324

  • Chezus

    Warto zwrócić uwagę na inny problem, kiedy jedzenie nas odrzuca i go unikamy lub wzbudza w nas ogólną niechęć i bardziej kojarzy nam się ze smutnym obowiązkiem. Mniej więcej tak było i jest w moim przypadku, co niestety skończyło się wyjątkowo nieregularnym i niezdrowym odżywianiem. Ogólnie jako przestroga ode mnie, to nawet jak się nie ma ochoty i nie jest się głodnym, to warto zadbać o względnie regularne posiłki, bo kiedy się straci nawyk regularnego jedzenia, to już jest spory problem.

    • Agnieszka Pietruczuk

      Zdecydowanie jedna z najlepszym rad, jaką można dać osobie z takimi problemami. Nie chodzi o jakąś wyjątkową regularność, ale utrzymywanie 4 posiłków na dzień jest kluczowe. No i tak, Twój problem jest trochę inny, ale też wlicza się do tych „emocjonalnych”. Oczywiście, to nie jest jakaś wyjątkowo spójna kategoria, ale takie podstawowe nastawienie się zgadza.

      Dzięki za komentarz:)