MENU
4805928550_0660835fb9_b

A gdyby wszystko, co o sobie myślisz, było prawdą?

Każde złe słowo, którym siebie określisz, oddziałuje na Ciebie. Może Ci się wydawać, że to motywujące, możesz uznawać to za prawdę, którą trzeba przyznać. Jednak najczęściej ostra autokrytyka jest tylko subiektywną opinią, która w niczym Ci nie pomaga. I najlepiej się jej pozbyć. Jak to zrobić?

Zaproponuję Ci trening, do którego potrzebujesz jedynie osoby, z którą rozmawiasz (lub jesteś w stanie rozmawiać) dość często. To nie musi być Twój przyjaciel. To w gruncie rzeczy nie musi być nawet człowiek. Mógłbyś korzystać z internetowego bota, jeśli istniałby prototyp dostosowany do potrzeb tego zadania. Ważne, byś ufał tej osobie i zawsze miał świadomość, że spełnia ona swoją rolę i nie jest zwyczajnie złośliwa.

Powtarzaj po mnie

Zasady są proste. Prosisz swojego rozmówcę, by przyjmował za prawdę wszystko, co powiesz na swój temat. Niezależnie od tego, co powiedziałeś. Jeśli masz zły dzień, dobry dzień, jesteś zmęczony czy sfrustrowany. Druga osoba ma przyjmować wszystkie Twoje słowa do wiadomości.

Tworzysz rzeczywistość, w której (przynajmniej w pewnym stopniu) wszystko, co myślisz o sobie, staje się automatycznie prawdą.

Nie każ oczywiście swojemu partnerowi powtarzać każdego zdania. Chodzi tylko o to, by pełnił on rolę lustra. Wskazywał na wszystkie okropne rzeczy, które o sobie myślisz. Że jesteś głupi, gruby i beznadziejny. Po kilku minutach od takiego oświadczenia, może stwierdzić, że pewnie masz mało przyjaciół skoro jesteś taki beznadziejny.

Pewnie domyślasz się już dlaczego to nie działa w realnym świecie. Nikt normalny nie powie Ci, że jesteś brzydki i głupi. Nawet jeśli podczas rozmowy Ty sam powtórzyłeś to dziesięć razy. Zamiast tego prawdopodobnie dostaniesz wsparcie psychiczne i wprost przeciwny komunikat. I nawet jeśli świadomie kompletnie nie zdajesz sobie z tego sprawy, nauczyłeś się, że taki mechanizm działa. Niestety tylko w przypadku innych – sami nie mamy skłonności do pocieszania się, wolimy się raczej dobić. Zwłaszcza, gdy nad naszą głową wisi depresja.

Nie idź za daleko

Uwierz mi, nawet jeśli przez cały czas będziesz świadomy tej umowy, doznasz małego szoku. Jeśli w czasie rozmowy na „nie wyglądam dobrze w tym ubraniu” usłyszysz „to pewnie dlatego, że masz krzywe nogi”, możesz czuć się urażony. Jak można powiedzieć coś takiego? No można, sam to powiedziałeś dzisiaj rano.

To ważne, żebyś się zbytnio nie zdołował. Znam wiele osób z depresją i wiem, że nawet jeśli dziesięć razy podkreślę „załóżmy” w zdaniu „załóżmy, że nie masz do tego odpowiednich kompetencji”, jest spora szansa, że rozmówca wyłapie tylko część po przecinku. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak niesamowicie łatwe jest negatywne myślenie w takim stanie psychicznym. Wszystkie nieprzyjemne myśli zdają się mieć o wiele większy sens, o wiele większą moc niż jakikolwiek pozytyw.

Dlatego bardzo ważne jest, by nie pójść za daleko, nie dobić się, nie zapomnieć o co w tym wszystkim chodzi. A chodzi o zrozumienie mechanizmu i nauczenie się, że nasze słowa mają całkiem inną moc niż to postrzegamy w tej chwili. Każdy człowiek z zaburzeniami psychicznymi słyszał sto razy, że negatywne myślenie źle wpływa na jego funkcjonowanie. Ale jaka jest pierwsza myśl w chwili porażki? „Nigdy nic mi nie wychodzi”. By w pełni zrozumieć takie prawa, potrzebna jest praktyka.

Po dniu lub trzech (w zależności od tego, jak się czujesz), zacznij mówić o sobie lepiej niż zwykle.  Mów same dobre rzeczy, wyróżniaj zalety. I znowu, obserwuj w jaki sposób druga osoba mówi o Tobie i jak się dzięki temu czujesz. Jeśli będziesz czuł poprawę, możesz przedłużyć eksperyment 😉

Powodzenia! I pamiętaj, że możesz polubić Cloudy na facebooku.

zdjęcie: Roberto Condado

Written by:

Published on: 9 kwietnia 2015

Filled Under: Depresja, Komunikacja, Nerwica

Views: 2872

  • mojra

    Wystarczy wyłączyć ego i szybkie proste emocje ; p

  • mojra

    Ale ładnie napisane, po ludzku i przydaje się bardzo. Warto o tym pamiętać. Zastosowanie się do tego uskrzydli naszą duszę i… może nawet osobowość. ; )

    • http://cloudymind.pl/ Agnieszka

      Czasami mi się tak uda i piszę to, co siedzi mi w głowie od tygodnia w godzinę. Niestety rzadko. Mam nadzieję, że zastosujesz i coś uskrzydli 😉

  • http://podamwkrotce.pl/ PoCoMiNick

    Nie odnośnie artykułu: Dlaczego kiedy udaje mi się dowieść swojej wartości i godności (samemu sobie, ale przed swoim rozmówcą) i dana rozmowa ma raczej pozytywny rezultat i czuję się z tym dobrze… chwalę się za to… to trwa to max 1 dzień? Bo górę biorą myśli typu niedowierzanie, że coś mi się udało, że to NIE MOŻE PRZECIEŻ TAK BYĆ i za chwilę wpadam znów w doły, zamiast uznać, że godne relacje z ludźmi są dla mnie normą?

    • http://cloudymind.pl/ Agnieszka

      Kilka różnych powodów. Pewnie najbardziej niekorzystny jest fakt, że każdy człowiek ma jakiś swój bazowy poziom szczęścia i trudno go zmienić. Jeśli masz tendencję do depresji, to po jednorazowych dawkach szczęścia od czasu do czasu, zawsze znajdziesz sposób, by wrócić do swojego wyjściowego nastroju. Zmiana go polega raczej na codziennej pracy i zmianie nawyków (dlatego zazwyczaj jak ludzie czekają na lepszą pracę/zarobki/partnera, to często się przejeżdżają na przekonaniu, że to coś zmieni) tak, żebyś krok po kroku zmieniał swoje postrzeganie świata. To nie jest jeden dzień/jedna sytuacja.

      I druga sprawa, to nie mogą być czynniki zewnętrzne. Niewielu ludzi ma problemy z nastrojem ze względu na sytuację życiową. A jeśli tak jest, to zazwyczaj chodzi o wykluczenie społeczne, poważne problemy zdrowotne czy finansowe. W codziennych warunkach, to raczej sami postrzegamy nasze problemy jako poważne/niezbyt ważne. Lepiej pracować nad sobą niż opierać samoocenę o rezultat interakcji. Mi bardzo pomogła praca nad sympatią do siebie samej, akceptacja i życzliwość w stosunku do moich pomyłek i wad. Pisałam o tym tutaj: http://cloudymind.pl/self-compassion/
      Mam nadzieję, że to Ci pomoże 😉

      • http://podamwkrotce.pl/ PoCoMiNick

        Dzięki za rychłą i wyczerpującą odpowiedź

  • oolla

    chyba nie rozumiem o co tu chodzi…ja mam mowic a ta druga osoba co ma zrobic? odnosic sie do mnie tak jak ja sie odnosze do siebie czy pokazywac mi moje myslenie czy byc szczera do bolu?

    • http://cloudymind.pl/ Agnieszka

      Druga osoba ma być potakiwaczem 😉 Jeśli mówisz, że jesteś głupia i nikt Cię nie lubi, niech on/ona powie, że masz rację i do tego krzywe zęby. Ale jeśli powiesz coś miłego o sobie, też musi powtarzać – że rzeczywiście bardzo dobrze dzisiaj wyglądasz i jesteś niezwykle inteligentna. Powinnaś dzięki temu nakłonić się do bardziej przyjaznego nastawienia do siebie i jednocześnie możesz uzdrowić relację, w której obecnie znajomi mogą czuć się „zmuszeni” do pocieszania Cię.

  • http://azetes.blogspot.com/ de

    Kiedy następny wpis? :)

    • http://cloudymind.pl/ Agnieszka

      Jak tylko znajdę pracę. Zakładam, że max 3 tygodnie, ale głowy nie dam :) W każdym razie też się stęskniłam i chciałabym już zacząć coś wrzucać.

  • Ida

    Cześć! Chciałabym zapytać Cię, skąd czerpiesz wiedzę? Czytasz specjalistyczną literaturę, może coś przeznaczonego dla terapeutów, studentów psychologii? Interesuje się podobną tematyką i zastanawiam się, po jakie pozycje warto sięgnąć :)

    • http://cloudymind.pl/ Agnieszka

      Hej:) Na studiach po prostu miałam trochę zajęć z psychologii emocji, zaburzeń itp. i takie solidne podstawy są dobre. Możesz się po prostu dowiedzieć, jakich podręczników używa się na lepszych wydziałach psychologii. A potem w sumie możesz czytać co Ci wpadnie w ręce i weryfikować to artykułami naukowymi, raportami z badań. To chyba najlepsza praktyka.