MENU
12636426514_18f6292d45_b

Ile tak naprawdę wymagają od Ciebie inni?

Stale starasz się kogoś zadowolić, przejmujesz się opinią ludzi wokół? Przestań, świat nie pokłada w Tobie wielkich nadziei.

Niezależnie od tego, czy walczysz o uwagę bliskich, czy przechodniów na ulicy, musiałeś już się zorientować: nie zaspokoisz każdego. Dwie sprawy mogłeś jednak przeoczyć. Po pierwsze, i tak się starasz. Po drugie, mało kto zwraca na to uwagę.

Nie, świat nie obraca się wokół Ciebie

To właściwie truizm i pewnie słyszałeś o tym wielokrotnie, ale nie jesteś pępkiem wszechświata. Możesz posiadać nawet przekonania, które da się zawrzeć w krótkim „nie jestem istotny”. Ale zastanów się, czy Twoje zachowania zawsze są spójne z tym przekonaniem? Jeśli nie jesteś istotny, powinieneś wiedzieć, że inni ludzie w gruncie rzeczy nie przejmują się tak bardzo tym, co robisz. Czy naprawdę nie zwracasz na to uwagi, jesteś obojętny na reakcję reszty świata?

Prawdopodobnie nie do końca. I jak większość ludzi, wpadasz w pułapkę zwaną efektem reflektora. Okazuje się, że mamy tendencję do przypisywania naszym działaniom większej wagi, niż inni- systematycznie przeceniamy ilość osób, które zwracają na nas uwagę. W gruncie rzeczy, teza, że wszyscy jesteśmy egocentrykami nie wydaje się bardzo kontrowersyjna, ale warto czasami z niej skorzystać.

Następnym razem, gdy Twoim życiem wstrząśnie jakaś ogromna katastrofa albo poniesiesz niewyobrażalną porażkę… po prostu zastanów się, jakie znaczenie miałoby dla Ciebie to wydarzenie, gdybyś zamienił się miejscami z obserwatorem. Przykładowo, możesz uznać, że wpadka przy obiekcie Twoich zainteresowań Cię skreśla. Ale odwracając perspektywę, dojdziesz do wniosku, że gdyby to jemu/jej się to przydarzyło, nie zwróciłbyś kompletnie uwagi. Więc nie, nikt na pewno nie wymaga od Ciebie, byś był idealny. I jest niewielu ludzi, którzy emocjonowaliby się Twoimi działaniami dość długo, byś mógł się tym przejmować.

Świetnym podsumowaniem są słowa Ann Landers, „W wieku dwudziestu lat, martwimy się o to, co myślą o nas inni. W wieku czterdziestu lat przestajemy się martwić. Gdy mamy sześćdziesiąt lat, odkrywamy, że nikt nigdy nie dbał o to, co robimy”.

Nie ma jednej hierarchii wartości

Nawet, jeśli z jakichś powodów, ktoś systematycznie stawia przed Tobą wymagania, nie traktuj ich jak ostateczne wskazówki na przyszłość. Mimo wszystko, może okazać się, że nie powinny mieć dla Ciebie większego znaczenia.

Ostatnio spotkałam się z opinią osoby, która twierdziła, że tak bardzo ogólnie, jest gorsza od innych osób. Ale biorąc pod uwagę niespójność ocen ogółu ludzi, to zwyczajnie niemożliwe. Niezależnie od tego, jak bardzo byśmy chcieli, nie znajdziemy wartości, która jest absolutnie lepsza. To nie będą pieniądze, inteligencja, bycie dobrą osobą, zdrowie, siła ani nawet bycie żywym człowiekiem (owszem, dla wielu ludzi masz mniejsze znaczenie niż Nietzsche czy Anna Politkowska). Wiele hierarchii jest ze sobą sprzecznych, więc nigdy nie twierdź, że jesteś po prostu gorszy czy lepszy.

Często wpadamy w pułapkę uznawania pewnych hierarchii za obiektywne. Na przykład bez chwili zastanowienia, przyjmujemy wartości partnera, rodziny czy większości społeczeństwa. Warto zastanowić się, czy ich zdanie naprawdę jest takie ważne?

Miej wątpliwość

Podsumowując, innych nie obchodzi co zrobisz, tak bardzo jak Ci się wydaje. A nawet jeśli mają określone wymagania i odczuwają zawód Twoją osobą, nie jest to obiektywny wyznacznik Twojej wartości. Ludzie, nawet ci najbliżsi mogą odejść. Jeśli Twoim jedynym celem, było zadowolenie ich, rozstanie odbije się na każdym aspekcie Twojego życia, natomiast oni mogą zwyczajnie zapomnieć o całej sprawie.

Następnym razem, gdy będziesz odczuwał dużą presję ze strony jakiejś osoby, wyobraź sobie, że nagle wasz kontakt się urywa i jej zainteresowanie całkowicie gaśnie. Co teraz chciałbyś zrobić, jakie decyzje podjąć?

Tak naprawdę jedyną osobą, dla której Twoje działania mają ogromne znaczenie, jesteś Ty. Uwaga większości osób jest skupiona na nich samych, nie zapominaj o tym. Nie są to bezwzględni egoiści, którzy po trupach dochodzą do celu. Po prostu nie robią oni nic wbrew sobie, tylko po to, by zadowolić innych. Nie zastanawiają się nad tym, co pomyślą ludzie wokół. Ty także nie musisz.

Written by:

Published on: 13 maja 2013

Filled Under: Komunikacja

Views: 2474

  • OCZ

    Cóż, może nie obchodzimy innych ludzi tak bardzo, jak nam się wydaje, ale nie można tak po prostu beztrosko ignorować opinii innych. Żaden człowiek nie jest alfą i omegą; to zrozumiałe, że czasem potrzebuje jakiegoś podparcia w czymś więcej niż własnym widzimisię. Stąd to „parcie ku obiektywności” – mamy ograniczone zaufanie do subiektywnej oceny zdarzeń, sądząc, że to niewystarczające do poznania prawdy.

    Należy jednak podkreślić, że choć bywa pomocna (Ty pewnie też bierzesz pod uwagę feedback od swoich czytelników), to opinia zewnętrznych obserwatorów nie jest żadnym wyróżnikiem naszej „wartości”. Tak właściwie sądzę, że rozumowanie w takich nieprecyzyjnych kategoriach „czy jestem coś warty/a czy nie” jest bez sensu (i często chowa się za tym jakiś narcystyczny lub depresyjny confirmation bias). Nie ma ludzi „obiektywnie lepszych” czy „obiektywnie gorszych”. Mogę stwierdzić, że jestem gorszym sprinterem niż Usain Bolt (wystarczy porównać nasze czasy na setkę); ale czy da się odpowiedzieć na pytanie, czy jestem lepszym czy gorszym od niego człowiekiem?

    Z drugiej strony, potrafię zrozumieć ludzi, którzy czują się „ogólnie gorsi”. Świat wpływa na człowieka w rozmaity sposób – mówi mu, co wolno, czego nie wolno; jak powinien żyć, jak się ubierać, jak jeść, jak pokierować swoim życiem; „uświadamia jego potrzeby” (marketing ftw), pokazuje, co jest konieczne, by być lubianym, szanowanym, podziwianym, szczęśliwym… Ludzie, którzy nie potrafią (lub nie chcą) iść zgodnie z ruchem wskazówek zegara czują się coraz bardziej odizolowani, samotni.
    Ogólnie gorsi…

    • http://cloudymind.pl/ Agnieszka

      Oh, ignorować zdecydowanie nie. Pisałam o tym we wpisie o strachu przed krytyką :) I zgadzam się, że obiektywnie lepszych i gorszych ludzi nie ma. Czasami słyszę opinię, że przecież możemy jasno powiedzieć sobie, że zdrowie jest ważniejsze od liczby posiadanych guzików, ale nie zgadzam się z tym. Ostatecznie nie mamy podstaw, by tak sądzić.