MENU
3115385715_fbfbdfed9b_z

Najgorszy okres w roku

Manewrując między zadaniami do wykonania, które niestety kumulują się w czasie Świąt, uparłam się trochę na dzisiejszy artykuł. Tekst o najgorszym okresie w roku, czyli nadchodzącym tygodniu.

Uparłam się nie z powodu własnych uprzedzeń, ale z chęci przekazania paru słów tym, którzy uważają ten okres za wyjątkowo trudny. Niestety jest wiele takich osób i często się o nich zapomina. Bo święta powinny być radosne.

Nastrój melancholijno – refleksyjny

Czytając artykuły na temat „świątecznej depresji”, natykałam się głównie na wszelkie czynniki stresogenne. Od wydatków, przez wyczerpujące przygotowania świąteczne, napiętą atmosferę w domu, aż po składanie życzeń noworocznych wszystkim bliskim.

Prawie za każdym razem trafiałam na określenia „nierealistyczne oczekiwania” i „ogólne zmęczenie”. Jednak chodzi mi o coś innego i postanowiłam tej melancholii poszukać na niewielkich blogach prowadzonych na zasadach, którymi rządzą się pamiętniki.

I znalazłam. Bardzo dużo refleksji i w dużej części wyjątkową niechęć do okresu bożonarodzeniowego.

Część osób, zwłaszcza kobiet, rzeczywiście wypatrywała normalnego, spokojnego dnia zaczynającego się kawą. Bez gotowania, sprzątania i dekorowania choinek. Ale większość ludzi (i pewnie wpływ na to miał wiek, w końcu blogi zazwyczaj prowadzą młodzi ludzie) narzekała na coś całkiem innego.

Głównie na tęsknotę. Za praktycznie wszystkim. Za ludźmi, bez których trzeba przeżyć kolejne święta, dzieciństwem, ciepłem rodzinnym, za odpoczynkiem. Niektórzy tęsknią za czasem, gdy święta dla nich cokolwiek znaczyły.

Łatwo się domyślić, że osoby, którym w tym okresie będzie szczególnie trudno, są samotni ludzie. Na co dzień mogą radzić sobie świetnie, ale przez te kilka dni trudno im stwierdzić, że są silni i niezależni. Nawet jeśli to prawda i rzeczywiście codziennie z uśmiechem idą dalej. Po prostu w ich głowach samotne święta o czymś świadczą i trudno to przeskoczyć.

Co jeszcze znalazłam? Koniec roku jako okazja do przemyśleń na temat tego, ile lat zmarnowaliśmy. Jak szybko mija czas i jak skutecznie go marnujemy. Kolejna wigilia, kolejne święta, kolejny rok.

Szczególny dzień, szczególne wnioski

Spadek samopoczucia podczas przerwy świątecznej przypomina trochę nawroty depresji. Gdy depresja powraca, myślisz „znowu jest źle, więc  zawsze będzie źle”. Nawet jeśli Twój nastrój podnosił się stale przez ostatnie pięć miesięcy.

Podczas świąt ten tok myślenia pojawia się w nieco odmiennej formie – „jeśli w tym roku jest źle i w tamtym było kiepsko, pewnie moje życie ciągle jest beznadziejne”.

A to nieprawda. Po prostu większość ludzi ocenia poziom swojego szczęścia opierając się o momenty, w których są szczególnie refleksyjni. Ta tendencja jest szczególnie widoczna w ogromnym przywiązaniu do słów, które wypowiadają starsi ludzie na łożu śmierci. Jeśli czegoś żałują, nagle wydaje Ci się, że to niezwykle ważne – sprostać oczekiwaniom ich przyszłym, dziewięćdziesięcioletnim sylwetkom. A co, jeśli teraz nie jest im to na rękę?

Ocena swojego życia z dystansu to nie zawsze jest dobry pomysł. Już pisałam o tym, że mamy trudności z oceną tego, jak czuliśmy się przez ostatni tydzień. Uznawanie za wyznacznik jakości naszego życia wyników rozważań ja – przygnębionego świętami lub ja – w ciągłym bólu może zwyczajnie nie dać miarodajnych wyników.

A jednak, ciągle to robimy. Ja także. Pewnego szczególnego dnia siadamy i wyciągamy wnioski. Wyciągamy mnóstwo wniosków na podstawie naszego nastroju i wydarzeń z ostatnich 24 (maksymalnie, pewnie średnio 5) godzin. I nadajemy im szczególną wartość.

Nie twierdzę, że refleksja jest zła!

Jednak cały ten blog opiera się na założeniu, że autorefleksja jest czymś wartościowym. Ale o ile lepiej jest systematycznie zauważać pewne wzorce, nawet zapisywać je i podliczać niż opierać wszystko na nagłym olśnieniu. Trzeba się naprawdę namęczyć, żeby w złym nastroju dojść do pozytywnych konkluzji, nawet jeśli to one są prawidłowe.

Jeśli należysz do ludzi, którzy w wigilijny wieczór patrząc na choinkę wpadają w melancholijny nastrój, spróbuj przełożyć refleksje na… drugi wtorek stycznia. Albo  jakikolwiek dzień nie kojarzący Ci się odwiecznie ze złym nastrojem. Święta dla wielu ludzi mają ogromne znaczenia, ale niestety nie dają Ci nadludzkich mocy wyciągania najbardziej trafnych wniosków.

Podobnie jest z wieczorami przy Radiohead, powrotami do domu po alkoholu i jak już pisałam, nawrotami depresji. Wiem, że masz dużą potrzebę refleksji, ale stawiasz się na przegranej pozycji. Nie zawsze jesteś sam, zazwyczaj radzisz sobie świetnie, masz wielu przyjaciół. Nawet jeśli Duch Świąt podpowiada Ci coś innego 😉

Written by:

Published on: 22 grudnia 2014

Filled Under: Depresja

Views: 1310