MENU
4103750627_80546c27a8_b

Czy ciągle spłacasz dług wobec świata?

Część ludzi po upadku odczuwa smutek. Część jest wściekła, zdeterminowana do zmiany sytuacji, a nawet obojętna. Jest jeszcze jedna grupa. Ich uwaga skupiona jest na innych – czują, że kogoś zawiedli. Rodziców, dzieci, nauczycieli albo przypadkowe osoby, od których dostali wsparcie. Nie spełnili jakiegoś obowiązku, który z pewnością został im nadany.

Na ogół poczucie obowiązku nie kojarzy się z niczym złym. Ludzie, którzy czują obowiązek zazwyczaj są odpowiedzialni, rozsądni, godni zaufania. Ale wiele osób nawet nie zdając sobie z tego sprawy przez całe życie stara się spełniać oczekiwania z zewnątrz. Nie tylko te oczywiste, jasno postawione przez znajomych, rodziców i pracodawców. Spłacają też o wiele bardziej złożony dług wobec społeczeństwa. I jest to niesamowicie męczące.

Nie chcę dzisiaj pisać o porównywaniu czy akceptacji, które wiążą się z tymi najbardziej oczywistymi stronami poczucia winy i obowiązku. Jeśli przed zmianą fryzury czekasz na aprobatę koleżanek, pewnie zdajesz sobie sprawę z tego, że masz problem z samodzielnością, że szukasz akceptacji. Ale za tym zjawiskiem kryje się jeszcze o wiele bardziej mgliste uczucie, że musimy coś światu wynagrodzić.

To bardzo duży ciężar, który może stale wpływać na nastrój, ale jednocześnie jest na tyle rozmyty, że łatwo może zostać zignorowany. Ja przez długi czas kompletnie nie zwracałam uwagi na to uczucie, dlatego chciałam napisać o paru emocjach i zachowaniach, które mogą wynikać z takich przekonań.

Starasz się być dobry

Starasz się wpasować, zmieścić w ramach odpowiedniego zachowania. Chcesz wiedzieć kiedy jeszcze możesz nazwać się „dobrym człowiekiem”. Szukasz obiektywnych wzorców, nawet jeśli nie jesteś do końca przekonany, że one istnieją i mają sens. Nie chcesz być niewdzięcznym studentem, dzieckiem, obywatelem i rodzicem, potrzebujesz etykietki, która stwierdzi, że zrobiłeś wszystko, co w Twojej mocy.

Wiele czasu spędzasz na zastanawianiu się, czy Twoje decyzje są słuszne i zostaną zaakceptowane przez innych. Nie chcesz zostawić świata gorszego, niż go zastałeś, a jeśli obrałeś taką strategię, to masz na to solidne usprawiedliwienie. Nie robisz wielu rzeczy, które osobiście potępiasz u innych. Nie robisz też wielu rzeczy, które uważasz za moralnie złe lub nieodpowiednie.

Czy to strategia wielu ludzi? Na pewno wszyscy w dużym stopniu starają się naginać lub ignorować zasady, by wyjść jak najlepiej w swoim małym podsumowaniu. Ale każdy od czasu do czasu stwierdza, że nie popisał się w jakimś obszarze. Bez wymówek przyznaje się, że nie był najlepszym synem czy najbardziej produktywnym pracownikiem. Wzrusza ramionami i stwierdza, że trudno, tak bywa. Nie czuje potrzeby wynagradzania czegokolwiek innym, nie czuje się z tym źle, nieswojo czy podle. I przede wszystkim – nie myśli najpierw o innych. Najpierw myśli o sobie.

Nie czujesz grama wolności

Nie czujesz się wolny. Nie w sensie licznych finansowych zobowiązań, które wiszą Ci nad głową. Nie masz poczucia, że Twoje życie należy do Ciebie, że możesz robić to, co chcesz  (oczywiście w ramach możliwości). Masz dużo planów i marzeń, które chciałbyś zrealizować, ale czujesz zbyt dużą presję ludzi wokół, by to zrobić. No dobrze, prawie każdy na świecie to czuje – zastanów się po prostu czy masz więcej takich planów niż inni.

3682414249_21eb57e0edOdczuwasz ulgę na myśl o samotności

Często wyobrażasz sobie, jak wyglądałoby życie w samotności i napotykasz uczucie ogromnej ulgi. Osoby, które odczuwają w przeważającej mierze lęk (albo osobowości zależne) będą raczej obawiały się takiej wizji przyszłości. Ciebie w pewnym stopniu pociąga idea życia bez bliskich relacji. Nie dlatego, że inni się zawiedli, opuścili Cię. Chodzi mi raczej o myśl o alternatywnej rzeczywistości, w której nie masz tylu zobowiązań, nikt na Tobie nie polega.

Większość ludzi stwierdzi, że woli tłok i nie wyobraża sobie

niedzieli bez herbaty u przyjaciółki. Jeśli Ty potrafisz się odprężyć przy takim scenariuszu, może pasujesz do mojego opisu.

Pozwól porażkom być Twoimi porażkami

Osoba odczuwająca ciągłe poczucie winy ma w głowie mnóstwo ról, które stara się spełniać. Odpowiednich modeli: sumiennego studenta, grzecznego dziecka, dobrego człowieka. W każdej dziedzinie życia, w której chce lub jest zmuszona się zaangażować ma wykształcony pewien typ „idealnego użytkownika”.

W jej głowie idealne dziecko musi zasłużyć na miłość rodziców i ma obowiązek bycia wdzięcznym i uczynnym. W szkole trzeba starać się tak jak inni, w dorosłym życiu wypada zarabiać pieniądze i być samodzielnym. Nie robi tego dla siebie, robi to, bo tak trzeba.

I nie jest to dobre z wielu powodów. Przede wszystkim przez ciągłe poczucie presji, lęk i wiele nieprzyjemnych myśli. Poza nastrojem, cierpi na tym wartość tego, co robimy. Jeśli robisz coś z poczucia przymusu, jakość Twojej pracy obniży się jak tylko będziesz miał okazję pójść na skróty.

Jednym ze sposobów, które moim zdaniem wpadają do głowy w momentach, gdy nie możemy spełnić roli, jest zmiana modelu. To częste i jednocześnie zupełnie nietrafione. W chwilach kryzysu znajdujemy kogoś, kto naszym zdaniem jest dobrym (na przykład) uczniem, ale jednocześnie jesteśmy w stanie go naśladować. Obniżamy standardy, jest nam łatwiej, ale nadal trzymamy silne wewnętrzne poczucie obowiązku. Nie odpuszczamy sobie, chociaż tak by było najlepiej.

Klucz w tym, by poczuć większe przywiązanie do swojego życia. Traktuj każde doświadczenie i każdą klęskę jako bardziej lub mniej pożądaną, ale część swojej osobowości.  Pozwól porażkom być Twoimi porażkami. Jeśli coś zepsujesz, w pierwszej kolejności pomyśl o sobie, nie pozwól innym mówić o Twoim życiu jako ich własności.

Wszystko, co przeżywasz jest Twoje, nawet te największe życiowe klęski. Pozwól sobie to poczuć, przeanalizować i wyciągnąć wnioski zanim zaczniesz zastanawiać się nad reakcją bliskich i zanim zdążysz zapytać siebie, czy dalej wnosisz coś dla społeczeństwa.

zdjęcia: Sippanont Samchai

Written by:

Published on: 16 marca 2015

Filled Under: Depresja, Komunikacja, Nerwica

Views: 2336

  • eho

    Jesuuu, nie dziękuję Ci za ten pełen defektów Świat, ale dziękuje Ci za mądrość ludzi – którą stworzyłeś najprawdpodobniej chyba tylko przez przypadek. Ten artykuł jest jednym ze świadectw takich przypadków. Dziękuję.