MENU
1163032842_1a5d7e9f03_b

Jak przestać się martwić i skupić się na rozwiązaniach

Każdy z nas zna ludzi, którzy dobrze radzą sobie w chwili kryzysu. Nie chodzi mi o tych beztroskich znajomych, którzy potrafią przeczekać każdą burzę pijąc w barze piwo. Chodzi mi o tych, którzy wydają się nie mieć problemów tylko dlatego, że każda przeszkoda w ich życiu spotyka się z natychmiastową reakcją. Konsekwentnie i ze spokojem organizują kolejne tygodnie i w momencie, w którym my już dawno dostalibyśmy obłędu, oni biorą głęboki wdech.

Większość z nas ma umiejętności i wiedzę niezbędną do rozwiązywania codziennych problemów. Prawdziwe trudności sprawia podejście- pełne gotowości, wiary w siebie i zdolności do działania. Na taką postawę składa się kilka schematów, o których dzisiaj napiszę. Jeśli chciałbyś się zmienić, przeczytaj. Nie wmawiaj sobie, że Tobie czegoś brakuje 😉

Nie stawiaj problemu w centrum

Przeszkody są małymi egocentrykami. Zazwyczaj cała uwaga ląduje na nich i wszystkim, co się z nimi wiąże.  Kiedy piszę na forach internetowych z ludźmi, którzy zakładają temat w celu uzyskania pomocy, ta tendencja jest najbardziej widoczna. Problem jest wszystkim, co się u nich aktualnie dzieje. Zazwyczaj do opisu sytuacji dochodzi namysł nad tym, co mogło ją spowodować. Jakie beznadziejne cechy zainteresowanego doprowadziły do takiego stanu rzeczy i co okropnego może z tego wyniknąć.

I zazwyczaj nie ma tam żadnej refleksji nad rozwiązaniami. A właśnie możliwość rozwiązania powinna zabierać najwięcej uwagi. Dlaczego? Bo problem może przejąć wszystkie nasze zasoby, wprowadzić najgorsze interpretacje świata i podpowiedzieć nam, że jesteśmy najgorsi. Przyprowadzi swoich kumpli (poprzednie negatywne doświadczenia) i pozwoli dojść do wniosku, że w życiu ponosimy głównie porażki.

I jeśli nie jesteś na to przygotowany, nawet nie zorientujesz się, że przestałeś mieć nadzieję na rzeczywistość, w której ten problem nie istnieje. A w tym rzecz: myślenie o przeszkodach i ich potencjalnych przyczynach, a także poprzednich negatywnych doświadczeniach powinno ograniczać się do wyciągnięcia pozytywnych wniosków i wykorzystania ich do wyjścia z sytuacji.

Jeszcze jedna uwaga: jeśli lubisz spojrzeć na świat w negatywnych świetle, rozumiem to. Włącz ponurą muzykę i pozwól sobie na nostalgię. Jednak w momencie, w którym czujesz się naprawdę uwięziony i czujesz, że musisz coś z tym zrobić, zacznij myśleć jak pragmatyk.

Na co zwracać uwagę?

Na przyszłość

Głowę osoby skupionej na problemie zaprząta najczęściej teraźniejszość i przeszłość. Co jest źle, co inni myślą, jak się czuję, co jest ze mną nie tak, dlaczego to spotyka mnie i jakie moje decyzje doprowadziły do tego stanu rzeczy? Bardzo często w takich chwilach mamy w głowie całą historię naszego życia: wszelkie prace, w których nie daliśmy sobie rady, nieudane związki, naszych wrogów i prześladowców.

Tymczasem to właśnie myślenie o przyszłości może sprawić, że poradzimy sobie ze wszystkim najlepiej, jak umiemy.

Pierwszym krokiem jest identyfikacja problemu i znalezienie konkretnego stanu docelowego. W Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach pojawia się pytanie, które bardzo przypadło mi do gustu. Nazywa się The Miracle Question (pytanie o cud) i pozwala na wizualizację stanu, do którego dążymy.

Wyobraź sobie, że w nocy zachodzi cud (taka hipotetyczna sytuacja, nie musisz wierzyć, że to możliwe) i Twój problem zostaje rozwiązany. Budzisz się rano i nie masz pojęcia o tym, co się wydarzyło. Zadaj sobie pytanie: po czym poznasz, że Twój problem zniknął? Jak wygląda życie bez niego?

Takie postawienie sprawy pozwala na wyjście z labiryntu złych myśli i przede wszystkim, pozwala Ci zastanowić się nad tym, co właściwie jest nie tak, do czego dążysz, co chcesz osiągnąć. I przede wszystkim sprawia, że w chwili, w której uporasz się ze wszystkim, będziesz wiedział, że to już.

Na umiejętności i możliwości

Do rozwiązania potrzebne Ci są zasoby, które w dużej mierze już posiadasz. Dobrym przykładem będzie stan depresyjny, który dopada Cię co jakiś czas. Zawsze pamiętaj, by zadać sobie pytania: jak poradziłem sobie ostatnio? Jakie moje cechy sprawiły, że byłem w stanie się z tym uporać?

Zwracaj uwagę także na momenty, gdy czułeś się lepiej lub problem w ogóle się nie pojawiał. Jeśli martwisz się złymi stosunkami z partnerem, wszystko teraz może wydawać się bez sensu, ale zastanów się kiedy ostatnio było dobrze. Zauważysz, że Twoje przekonanie „nie potrafię sobie z tym radzić” może być bezpodstawne. Może potrafisz. Może nawet radzisz sobie z tą sytuacją przez większość czasu.

Na szerszą perspektywę

Czasami skupiamy się na przeszkodach tak bardzo, że nawet jeśli przekonamy się do tego, by go rozwiązać zawężamy swoje pole manewru do tego stopnia, że nie dostrzegamy większego problemu. Powiedzmy, że pracuje dla Ciebie opiekunka, której zachowanie w pewnych momentach Ci nie odpowiada. Choć trudno sobie wyobrazić, że ten problem Cię przerasta, jest możliwe, że nie wpadniesz na to, że najłatwiej jest zmienić opiekunkę zamiast zmieniać jej podejście. Albo po prostu postawić już na przedszkole. Brzmi banalnie, ale taki mechanizm zdecydowanie może uprzykrzyć Ci życie. Ja niezwykle często łapię się na to zapętlenie wokół zadania, które już dawno pochłonęło zbyt dużą ilość mojego czasu 😉

Jest jedna rzecz, którą możesz łatwo przeoczyć: wiele problemów, które rozpatrujesz jako zupełnie nowe i przytłaczające, należy do kategorii, z którą wcześniej sobie radziłeś. Wszelkie kłótnie i kryzysy w stosunkach międzyludzkich mogą wydawać Ci się unikatowe podczas gdy możesz spokojnie zastanowić się, jak ostatnio zakończyłeś taki konflikt.

Ćwicz

Jeśli postanowisz skorzystać z rad, nie ograniczaj się do momentu, w którym dotkliwie poczujesz, że coś Ci nie wyszło. Codziennie mierzysz się z pewnymi wyzwaniami i pewnie jak większość ludzi tracisz dużo czasu na analizę problemu. W komunikacji z innymi, w pracy, w konfrontacji z emocjami, które Ci nie odpowiadają. Staraj się zawsze mieć przed oczami stan, do którego dążysz i swoje mocne strony, które pomogą Ci w jego realizacji.

Możliwe, że w życiu natkniesz się na problemy, które będą wymagać wsparcia ze strony innych, pomocy finansowej lub porady psychologicznej. W takich przypadkach nie daj sobie wmówić, że jesteś sam sobie winny, bo nie potrafisz sobie poradzić. W pewnych momentach nikt by nie potrafił. Ale ukształtowanie postawy, która pozwala Ci szukać rozwiązań pomoże Ci w wielu nieprzyjemnych momentach.

zdjęcie: Guillermo Barrios del Valle

Written by:

Published on: 18 maja 2014

Filled Under: Depresja, Motywacja, Nerwica

Views: 3516

  • Tomek

    Fajny tekst. Dość kompleksowo porusza temat motywacji. Jest jednak pewien problem w przypadku braku motywacji graniczącego z depresją nie myśli się o przyszłości, a raczej zaczyna negatywnie nacechowaną analizę własnej beznadziei. Mam wrażenie, że bez przymuszenia się do wykonania czynności nie posuniemy się do przodu i nie odnajdziemy tego ziarna nadziei. Zapraszam na http://dokonam.pl gdzie będę próbował pomóc innym a także sobie wypracować nawyki prowadzące do odrodzenia motywacji.

    Pozdrawiam. Tomek

    • http://cloudymind.pl/ Agnieszka

      Dzięki za komentarz. Zgadzam się i pisałam już o tym w „Bezczynność nie sprzyja motywacji”. Powodzenia z tym projektem 😉