MENU
15710229774_5d8a4bc2e8_b

Co może być trudnego w opowiadaniu o swoich problemach?

Albo wyrażaniu własnego zdania. Zgłaszaniu sprzeciwu, przyznawaniu się do posiadania poglądów innych niż reszta. Przecież to powinno być proste. Trzymanie się własnych zasad i mówienie tego, co myślimy. Głośno i wyraźnie, nie jak jakaś ofiara losu.

Bo co może się stać? Ktoś się oburzy naszą opinią? Ktoś spojrzy na nas, jakbyśmy byli szaleni? Przestanie wychodzić z nami na piwo i napisze kilka przykrych słów na facebooku? Ludzie powoli nabiorą do nas dystansu, przylepią odpowiednie łatki. Ostatecznie przestaną brać na poważnie i nie dadzą spokoju przy następnych spotkaniach.5963916652_e1506a25e9_b

Tylko tyle. A im bardziej jesteśmy wykluczeni, tym bardziej nas te niewielkie rzeczy bolą.

Wszystkie sytuacje, w których robimy coś, co niekoniecznie jest akceptowalne społecznie są niezwykle trudne. Konieczność wystawiania się na krytykę, robienie czegoś niezgodnego z normami i czekanie na skutki. Z jednej strony to wydaje się błahe, ale nie chodzi mi o kolczyk w języku na przekór rodzicom i chłopakowi.  Raczej o te przypadki, gdy nasze działania spotykają się ze zgorszeniem, zażenowaniem albo niechęcią dużej części społeczeństwa.  O te, w których inni ludzie nie są lekko zszokowani a raczej zniesmaczeni i zirytowani.

W takich sytuacjach większość ludzi nie chce chwalić się swoimi wyborami. Stara się przejść do porządku dziennego, pozbyć poczucia wstydu i dalej robić swoje. Być tak samo „normalnym” i niewidzialnym jak wszyscy inni. Widziałam już przypadki osób, które nie chciały przyznać się do swojej depresji, bo w ich środowisku był to raczej przedmiot drwin. Takich, którzy nauczyli się gryźć w język przed wyrażeniem swoich poglądów, bo przyzwyczaili się do krępującej ciszy po każdym swoim monologu. Ale też takich, które zrezygnowały w trakcie procesu zmiany płci lub ukrywały swoją orientację seksualną, bo walka o swoją tożsamość wymagała pogodzenia się z wykluczeniem społecznym. A to było zwyczajnie zbyt bolesne.

Czasami samo wystawienie się na krytykę, wyjście z szeregu tak, żeby każdy mógł Cię ocenić, jest niezwykle trudne. Zwłaszcza dla osób, które nigdy wcześniej nie czuły się wykluczone. I prawdziwą tragedią jest konieczność wyzbycia się swoich potrzeb i tożsamości z powodu zdania innych. A to niestety zdarza się często.

Jestem pod wrażeniem za każdym razem, gdy widzę osobę, która w obliczu bezpodstawnego sprzeciwu, wyraża swoje poglądy i nie ugina się nawet gdy widzi, że kompromis albo wycofanie się zmieniłoby nastawienie ludzi i ułatwiło im życie. Nie chodzi mi o fanatyczną postawę nie reagującą na argumenty. Ani o upór czy nawet zdecydowanie. Raczej o odwagę w wyrażaniu swojego zdania, nawet jeśli reszta nie zgadza się tylko ze względu na swoje uprzedzenia. Mi wielokrotnie takiej odwagi zabrakło, a wiele osób nie zdobywa się na nią praktycznie nigdy.

„Myślałem, że jesteś w porządku”

Jeśli o tym pomyślisz, zauważysz, że większość osób nie posiada zbyt wielu „kontrowersyjnych” poglądów. Takich, które w ich środowisku spotykają się z jednoznacznym sprzeciwem, niechęcią lub rozbawieniem. Albo są po prostu tematem tabu. Większość ludzi zgadza się ze swoim środowiskiem, a kiedy znajdą się w innym, zazwyczaj starają się zwyczajnie nie wychylać. Często to dobra taktyka, ale są też sytuacje, w których człowiek zostaje całkowicie samotny ze swoimi poglądami. I to jest przerażające.

Niereligijne dziecko wychowane w katolickiej rodzinie może czuć się bardzo samotnie, jeśli na każdą próbę wyrażania swoich poglądów zostaje automatycznie uciszone. Osoba zmagająca się z depresją, której wszyscy bliscy przyjaciele żartują sobie z tego, że nie chce wychodzić z domu, niekoniecznie będzie czuła gniew czy irytację. Raczej zmierzy się ze smutkiem i wstydem. Pójście do psychiatry może być niewyobrażalnym wyzwaniem dla kogoś, kto nie czuje się pewnie ze swoimi przekonaniami. Zwłaszcza jeśli nie chce zostać odrzucony. W najgorszym przypadku ostatecznie zrazi się do jakichkolwiek prób opowiedzenia o swoich problemach.

A czasami grupa, która nas wyklucza nie jest gorsza czy mniej inteligentna. Prawie każda społeczność ma swoje granice otwartości, swoje tematy tabu. I zdarza się, że potrzebujemy je naruszyć i musimy zmierzyć się z ocenianiem przez innych. Musimy zmierzyć się z tym, że niektóre osoby, z którymi nie chcieliśmy tracić kontaktu nabierają do nas dystansu tak dużego, że nie jesteśmy już w stanie go zmniejszyć. Musimy zmierzyć się z tym, że wiele osób uzna nas za niezbyt inteligentnych, nienormalnych, nierozsądnych. I według mnie jedno z najgorszych – musimy mierzyć się z rozczarowaniem. Z poglądami w rodzaju „myślałem, że jesteś w porządku, a Ty mówisz coś takiego”, „miałam Cię za rozsądną osobę”. Niektórzy ludzie usłyszą to od znajomych, niektórzy od mentorów, a tych z najmniejszym szczęściem, w taki sposób podsumują rodzice.

Dla niektórych osób to może wydawać się niezbyt trudne, ale w istocie to jedno z największych wyzwań codziennego życia. Wykluczenie społeczne, czy to przez najbliższe otoczenie czy przez zupełnie obcych ludzi potrafi być szokiem.

Nie myśl, że musisz. Nie myśl, że nie możesz

Jeśli czasami czujesz, że wybuchniesz, jeśli nie wyrazisz swojego zdania i musisz coś powiedzieć, bo inaczej zamienisz się w kompletnego cynika – rób to. Nie zamykaj się w sobie i pamiętaj, że czucie tak dużego lęku przed negatywnym przyjęciem ze strony innych jest normalne.

Może Ci się wydawać, że jesteś przewrażliwiony. Że inni ludzie po prostu są sobą i nie przejmują się resztą. W rzeczywistości jednak niewiele osób odważyłoby się powiedzieć w gronie znajomych coś całkowicie niezgodnego z przekonaniami grupy. Albo potraktować poważnie sprawę, która jest obiektem żartów. Wielu z tych głośnych, otwartych ekstrawertyków, których znasz nigdy nie odważyłoby się stanąć w obronie swoich poglądów jeśli w grę wchodziłby ich wizerunek. Mogą przyznawać się do dziwnego nawyku, przyznać, że ich ulubiony film to Mamma Mia!, ale doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ludzie odbiorą to głównie ze śmiechem i życzliwością.

Wyrażanie poglądów, które spotykają się ze złością jest trudne dla każdego. Dla wielu ekstrawertyków nawet trudniejsze, bo są przyzwyczajeni do łatwej komunikacji. Więc jeśli czujesz, że Cię to przerasta, nie miej do siebie pretensji, nie staraj się za wszelką cenę otworzyć przed grupą, która Cię nie akceptuje. Ostatecznie oni mogą znać tylko część Twojego życia i to też jest w porządku. Znajdziesz ludzi, którzy będą bardziej podobni do Ciebie i nie będziesz musiał się z niczego tłumaczyć i niczego wyjaśniać.

zdjęcia: gerogeriSilvia Sala

Written by:

Published on: 19 września 2016

Filled Under: Depresja, Komunikacja, Nerwica, Perfekcjonizm

Views: 1206

  • Krzysiek

    Uważam, że ten temat nie został dokończony i zostaje sprawą otwartą, choć wielkie dzięki, że został poruszony bo szalenie istotną kwestią w dzisiejszym świecie. Jedyne czego osobiście chciałbym od tekstu to rozwinięcie go w oparciu o strategie jakie można obrać w praktyce.
    Ps proszę pisz dalej :)

    • http://cloudymind.pl/ Agnieszka

      Spróbuję 😉 Dziękuję za komentarz