MENU
11315784605_c6c9ecf9ab_b

Nowe meble, nowy garnitur, nowy Ty?

Dzisiaj napiszę trochę o poczuciu kontroli. O tym, dlaczego Ty możesz patrzeć na życie z niepokojem, dlaczego możesz czuć się nieswojo w każdej nowej sytuacji. I jak powoli zmieniać takie nastawienie do życia, zwracając swoją uwagę raczej na siebie niż czynniki zewnętrzne.

Ale zacznijmy od tego, jak długo pracuje się nad takim nastawieniem. Gdy w życiu staje przed Tobą wyzwanie, jednym z najlepszych sposobów na opanowanie stresu, jest odpowiednie przygotowanie. W większości sytuacji, to informacje, dobry plan i umiejętności sprawiają, że potrafisz podejść do sprawy z opanowaniem. To jest naprawdę dobra strategia.

Jeśli jednak jesteś nerwicowcem, bardzo często starasz się przygotować na wszystko. I choć sam proces przygotowywania się może ograniczać prokrastynacja, będziesz chciał wiedzieć jak najwięcej. Będzie Ci się wydawało, że to właśnie informacje pozwolą Ci się czuć bezpiecznie. Niezależnie od tego, z jakimi problemami aktualnie się mierzysz. Jeśli pierwszy raz od dawna wychodzisz na spotkanie, przed wyjściem poznasz plan imprezy, na wszelki wypadek nauczysz się zasad bilarda i zaplanujesz na zapas, jaki alkohol zamówić. A potem i tak wszystko potoczy się zupełnie innym torem.

Planowanie jest dobre. Pozwala na wyznaczenie celu, zwiększa produktywność, zmienia nastawienie. Ale planowanie codziennego życia jest męczące i nieefektywne. Poza tym – nie przyniesie Ci zbyt wiele ulgi, jeśli na co dzień brakuje Ci pewności siebie. W wielu przypadkach będziesz czuł się źle, nawet po dokładnym przemyśleniu swojej strategii. I szybko zauważysz, że duża część ludzi nie mając pojęcia co się dzieje, radzi sobie znacznie lepiej.

Zaufanie do siebie

Dlaczego tak jest? Przede wszystkim warto zdać sobie sprawę z jednej rzeczy. To nie ilość informacji jest fundamentem opanowania. To poczucie kontroli. Poczucie, że w jakiej sytuacji byś się nie znalazł, będziesz potrafił odpowiednio zareagować. Niektórzy nazwaliby to pewnością siebie. Ja wolę termin „zaufanie”. Nie chodzi o to, by wierzyć, że zawsze się uda. Chodzi o ufanie sobie, że niezależnie od sytuacji, podejmiemy odpowiednie decyzje. Że nawet w chwili kryzysu, nasza reakcja będzie najlepsza z możliwych. Nie musi być śmiała, ważne by była zgodna z naszymi wartościami. Chodzi też o wiarę w swoje umiejętności i wartość. Tak, jak ufamy rodzicom, że staną na wysokości zadania, opiekując się nami.

Ważne, by móc sobie powiedzieć: Nie wiem, co się wydarzy. Mogę mieć problemy, to może wymagać mojego wysiłku. Ale wiem, że sobie poradzę, bo… to ja. Taki rodzaj pewności jest niezwykle wartościowy. Nie wymaga od Ciebie wielu przygotowań czy uników i jest o wiele mniej ulotny niż reszta strategii.

Podobnie jak w przypadku self-compassion, takie zaufanie potrafi całkowicie zmienić perspektywę. Przynosi ogromną ulgę i spokój, pozwala czuć się lepiej w swoim towarzystwie. I jednocześnie – ze swoją przyszłością. Ale wymaga też dużo czasu i pracy, by zacząć czuć się, jak silna i samodzielna osoba.

Krok po kroku

Po pierwsze – inwestuj w siebie. Jedną rzeczą w życiu jest posiadanie pracy, pieniędzy i przyjaciół, całkiem inną, posiadanie umiejętności. W pierwszym wypadku Twoja przyszłość jest zagwarantowana póki Twoje otoczenie się nie zmieni. Dlatego mimo dobrej sytuacji życiowej, możesz czuć lęk. By to zmienić, warto zagwarantować sobie niezależność. Polubić siebie, nabyć cenne umiejętności. Sprawić, że sam fakt, że jesteś sobą, sprawia, że wszystko będzie dobrze.

To jest jedna z tych rad, którą chciałabym dać każdemu, kto boi się o swoją przyszłość. Zawsze staraj się rozwijać. Niezależnie od tego, czy jeszcze studiujesz, szukasz pracy, czy od kilku lat masz firmę. Zawsze staraj się zastanowić nad tym, z czym dokładnie zostajesz. Czy zdobyłeś cenne umiejętności, czy wiesz więcej niż inni, czy Twoje doświadczenie przyda Ci się w przyszłości. Jeśli Ty sam staniesz się wartościowy, nikt Ci tego nie zabierze. Zyskasz mnóstwo niezależności, spokoju i wolności.

Jeśli jesteś jedną z wielu osób, które odczuwają lęk przed atakiem paniki, zasada jest taka sama. Nie skupiaj się na kontrolowaniu czynników zewnętrznych. Każdy człowiek spotyka się w życiu z sytuacjami, które całkowicie go zaskakują. I zawsze coś może wzbudzić w Tobie silne emocje, przerazić Cię. Zawsze coś może sprawić, że będziesz niezwykle zażenowany. Warto pomyśleć nad tym, jak Ty mógłbyś zareagować, by nie czuć się źle. Nie w odpowiedzi na konkretny scenariusz – po prostu, reagując na stresującą sytuacją.

Kto ma kontrolę nad sytuacją?

Drugim ważnym czynnikiem, jest zwiększanie poczucia kontroli nad tym, co się dzieje. To z jednej strony jest kwestia rzeczywistej sytuacji życiowej, a z drugiej Twojego postrzegania świata.

Choć mogłeś nigdy o tym nie myśleć, za każdym razem, gdy coś dzieje się w Twoim życiu, nadajesz temu jakąś narrację. Możesz przy tym w różny sposób podejść do tego, jaki masz wpływ na otoczenie i jaka jest natura tego wpływu. Na przykład to, że nie dostajesz pracy, możesz tłumaczyć czynnikami zewnętrznymi (rynek pracy, szef firmy) albo wewnętrznymi (Twoje umiejętności, Twój brak organizacji). Możesz też nadać im cechy raczej stałe lub zmienne. Czyli to, jak szybko czynniki te będą się w przyszłości zmieniać (pogoda jest zmienna, rynek pracy już mniej).

Jak łatwo się domyślić, gdy starasz się coś osiągnąć, najłatwiej będzie, gdy sytuacja będzie zależała od Twoich cech zmiennych. Masz pełną kontrolę nad tym, co się dzieje, a przy tym możesz zmienić sytuację w miarę szybko. Warto o tym pamiętać. Wiele osób z zaburzeniami lękowymi i afektywnymi przyjmuje styl atrybucyjny, w którym odbiera sobie całą kontrolę. Pewnie wielu z was zauważy u siebie tendencję do mówienia, że zostaliście wychowani w taki, a nie inny sposób, że taką macie naturę. To jest trochę, jak tworzenie mentalnego więzienia, w którym wszystko, co was otacza jest trwałe i nie ulega żadnym zmianom.

Oczywiście nie warto zawsze wmawiać sobie, że wszystko zależy od was i jest niezwykle proste. Od takiej postawy krótka droga do życia złudzeniami. Ale warto zwracać uwagę na to, jak wyjaśniamy sobie sprawy, komu oddajemy kontrolę. Jeśli masz wątpliwości, porozmawiaj z kimś, kto świetnie poradził  sobie w podobnej do Twojej sytuacji i zwróć uwagę na jego styl wyjaśniania. Czy powiedział, że musiał się po prostu więcej nauczyć, czy uznał sprawę za beznadziejną?

Drugą, bardzo ważną sprawą, jest zdobywanie kontroli. To nie jest tak trudne, jak mogłoby się wydawać. Wielu ludzi poświęca mnóstwo uwagi sprawom, na które zupełnie nie ma wpływu. W sumie każdy czasami emocjonuje się zachowaniem innych ludzi (tak, większość z nas plotkuje), zbyt przywiązuje się do spraw politycznych, stara się zwiększyć swoje wpływy tam, gdzie jest to niemożliwe.

To Twoja sprawa, co wybierzesz. Chcę Ci tylko dać znać, że poczucie bezradności, brak zaufania do siebie, czy frustracja mogą brać się właśnie ze zbyt dużego zaangażowania w sprawy, których nie kontrolujesz. Jeśli chcesz to zmienić, możesz znaleźć sposób, by mieć wpływ na sytuację, albo po prostu dać sobie spokój. Postaraj się znaleźć te obszary życia, którym poświęcasz mnóstwo uwagi, a nie masz na nie zupełnie wpływu. Może warto zaangażować się w aktywność, która zwiększy kontrolę? Może warto przestać o tym mówić? Znajdź też te aspekty Twojego życia, na które możesz wpływać, które dadzą Ci mnóstwo kontroli, ale kompletnie tego nie wykorzystujesz. To możesz być Ty, Twoje kompetencje. Może warto skupić się na nich zamiast na świecie, który na razie nie dawał Ci wielu szans?

Powodzenia!

zdjęcie: Joe St.Pierre

Written by:

Published on: 1 listopada 2015

Filled Under: Depresja, Motywacja, Nerwica

Views: 2282